Posty

Rozdział I

Obudził ją jej własny krzyk. Pokój, w którym się obudziła w niczym nie przypominał miejsca z jej snu. Usiadła odrzucając na bok wełnianą pościel. Przetarła zaspane oczy. Wyjrzała za małe okno. Słońce świeciło wysoko na niebie, co było dla niej znakiem, że znów przespała obiad. Szybko wstała, zakładając przy tym czarne, skórzane spodnie przewiązane paskiem, do którego przyczepiona była sakiewka ze złotymi talarami, oraz miecz. Na jego ostrzu wyryte były niezrozumiałe dla ludzkich oczu znaki. Założyła również obcisły, ale wygodny podkoszulek i zarzucając na plecy płaszcz wyszła z pomieszczenia. Zwinnie zeszła po długich drewnianych i dość solidnych schodach. Na dole przywitał ją zapach pieczonej jagnięciny, a mięso to najprawdopodobniej nie było mięsem zwierzęcym. Tekiego zaczynało brakować i większość osób siedzących na sali nie tknęła nawet małym palcem potrawy. Dziewczyna usiadła za barem, kładąc na nim mały klucz, zaraz potem wyciągnęła wygięty, zrobiony z czarnego metalu sztylet, …

Prolog

Kolejny świst strzały zaraz przy uchu i krzyk, donośny i głośny. Choć nie. Stłumiony i zdławiony krzyk. Zaraz potem brzdęk i koń padł na ziemie próbując w panice podnieść się z błota. Wszytko, wokół spowijał ogień. Nagle, przez chwile swojej nie uwagi dziewczyna pada na ziemię ze spętanymi sznurem nogami. Unosi plecy i próbuje rozwiązać sznur, jednak nim zdążyła cokolwiek zrobić na ziemię obok niej upadła drewniana belka z palącego się dachu. W obawie, że kolejna spadnie prosto na nią, obróciła się na brzuch i zaczęła nieudolnie czołgać. Sznur powoli ześlizgiwał się jej z nóg i powróciła nadzieja, że jednak uda jej się uciec spod walącego się domu. Nadzieja ta okazała się złudna, bo chwilę po ześlizgnięciu się sznura i odwrócenia się przez nią na plecy, by rozmasować kostki, na jej dolne kończyny spadła płonąca kłoda, przygważdżając ją do trawy. Krzyknęła, słysząc łamiące się kości, nie myślała już o bólu. Nagle usłyszała głos przedzierający się przez krzyki i odgłosy ocieranych o sie…